Nie wiem jak to zrobiłam, ale czuję się znacznie lepiej. Dokucza mi jedynie duszący, suchy kaszel i katar zatokowy, ale da się przeżyć. Najgorszy jest ten kaszel, bo dzisiaj i jutro musiałam odwołać śpiewanie psalmów (kolega się zlitował :)) Niestety do Soboty muszę być już w pełni sprawna, bo czeka mnie trochę śpiewania. Dać radę trzeba, bo nie lubię zawodzić :)
Niestety czeka mnie też trochę nauki, na którą zmierzam przeznaczyć najbliższe dni. W wolnym czasie będę uczyć się z chemii. Mam wiele zaległości, bo przez dwa lata wszystko lekceważyłam, a już dawno zaczęły się powtórki do egzaminu. W czwartek zapowiedziana kartkówka z kochanych soli. Dla wielu to dziwne, ale w drugiej klasie przeżyłam bez znajomości wartościowości (wiem, głupi rym), mimo iż zaliczyłam je na 5. Sole udało mi się załapać na marne 3, ale to i tak była jedna z lepszych ocen. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że jestem obrzydliwym leniem, któremu nie chce nauczyć się kilku prostych rzeczy. Może gdybym nie była uważana za jedną z najlepszych uczennic w szkole, to mój stosunek do nauki byłby inny. Na dzień dzisiejszy mam na wszystko 'wylane' i nie potrafię się przemóc. Nie przekonują mnie groźby, prośby, błagania, kary... W świadomości wiem, że muszę wziąć się za siebie, ale fizycznie nie mam na to najmniejszego zamiaru. NIE POTRAFIĘ wziąć książki i przeczytać jej w spokoju. Nie potrafię się uczyć, gdy mam zacząć to robić czuję jakieś dziwne odrętwienie nóg, rąk, pleców... Jestem osobą, która całe życie przeżyła na wiedzy ze ściąg lub nabytej poprzez oglądanie, słuchanie albo z logicznego myślenia. Może to wynika z mojej inteligencji, może głupoty. Chcę osiągnąć wiele, ale nie mam chęci żeby się za to w jakiś sposób wziąć. Łudzę się, że wszystko dostanę podane na tacy, że wszystko przyjdzie mi gładko. Wiem, że tak nie będzie, ale żyję w przekonaniu "co będzie to będzie, ale źle nie będzie". Czuję się z tym wszystkim źle, ale nie potrafię się przemóc!! Czasami zastanawiam się czy nie powinnam pójść do kogoś, kto by mnie wysłuchał, dał rade i pomógł. Czasami czuję się, jak osoba chora psychicznie... Pewnie wielu z Was sobie tak o mnie pomyśli...
czwartek, 28 marca 2013
sobota, 23 marca 2013
Sick.
Kilka dni temu dopadła mnie straszliwa chrypa. Wszyscy dookoła śmiali się ze mnie, że przechodzę mutacje. Od wczoraj towarzyszy mi również katar. Myślałam, że to za chwilę przejdzie. Nic prócz gardła mnie nie bolało, gorączki nie miałam. W sumie do teraz nie mam. Gdy obudziłam się dziś rano, od razu zmierzyłam temperaturę. Wszystko w normie. Koleżanki namawiały mnie na wyjście na miasto. Zgodziłam się. I tu właśnie był mój wielki błąd. Przy temperaturze -13 stopni, nawdychałam się okropnie zimnego powietrza. Na nic zadało się grube ubranie i ciepła czapka. Po dwóch godzinach bycia na dworze, mój stan zdrowia znacznie się pogorszył. Od tej pory nawet mówienie szeptem sprawia mi okropny ból. Smaruję się różnymi dziwnymi maziami, piję hektolitry herbaty z syropem z jakiejś tam rośliny (mikstura mojej babci, sławna w okolicy). Nic nie przynosi mi ulgi. Czuję się strasznie. Pierwszy raz płaczę z bólu przy kaszleniu. Na szczęście nie mam gorączki. Do lekarza nie chcę iść. Zauważyłam, że na byle przeziębienie przepisuje się u nas antybiotyk. Dla mnie jest to niedorzeczne. Po co mi zwalczać bakterie, gdy mam wirusa? Ludzie przyzwyczaili się do cudownego działania antybiotyku. Śmieszy mnie to, bo tak naprawdę wykazują się swoją niewiedzą. Później się dziwią, że przy prawdziwym wirusie leki na nich nie działają. Odpowiedź jest prosta i klarowna - wirusy się uodporniły. Ot, dlaczego nie lubię lekarzy rodzinnych. Ale nie o tym dzisiaj mowa. Macie może jakieś sprawdzone, domowe sposoby na walkę z uporczywym bólem gardła i katarem? Jeżeli tak, to bardzo proszę o pomoc, bo mam ochotę odrąbać sobie głowę (tak wiem, dziwnie to brzmi).
Pozdrawiam.
Cierpiąca Liz.
Pozdrawiam.
Cierpiąca Liz.
sobota, 16 marca 2013
muzykoterapia
Chciałabym chodź przez chwilę poczuć, że twardo stąpam po ziemi Jak na razie czuję pod nogami kruchy lód, który topnieje za mną, wraz z pojawiającymi się promieniami słońca. Chciałabym wreszcie zaznać satysfakcji, która już dawno ode mnie odeszła. Nie zawsze chcieć to znaczy móc. Czasami są takie sytuacje w życiu, które nie pozwalają nam na coś, chociaż bardzo się staramy. Jestem tego doskonałym przykładem. Kiedy tylko mam szansę spełnienia swojego little dream, to jakaś przeszkoda nie do pokonania staje mi na drodze. Już dawno przestałam wierzyć, że marzenia się spełniają. Nie u mnie. Im częściej o czymś myślę, tym większe prawdopodobieństwo, że się nie uda. Mimo tego nie poddaję się. Dalej w głębi wierzę, że kiedyś los się do mnie uśmiechnie, bo nigdy nie miałam tego, na czym mi na prawdę zależało. Może za mało się staram? Może na to nie zasługuje? Może za mało chcę? Może za dużo wymagam? Ale czy jestem aż tak złym człowiekiem, żeby spotykały mnie takie klęski? Niczego w życiu nie mogę być pewna. Nawet, gdy ktoś pyta mnie, gdzie idę dalej do szkoły, to odpowiadam, że nie wiem lub zmieniam temat. Wszyscy dookoła mnie są już sprecyzowani, co do dalszej drogi kształcenia tylko nie ja. Zawsze jest przecież jakiś warunek, jakieś 'ale'. Nic mnie już w moim życiu nie zdziwi... Czasami mam ochotę oddać się pod służbę Opatrzności. Ale nawet tego nie jestem pewna...
Płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci.Muzykoterapia.
poniedziałek, 25 lutego 2013
Najpierw dać nadzieję, a później skutecznie ją odebrać.
Znowu przekonałam się, jak mogę polegać na swojej rodzinie. Jest mi cholernie przykro, że we mnie nie wierzą. Najpierw dają nadzieję, a później skutecznie mi ją odbierają. Chodzi o to, że chcę pójść do szkoły z internatem. Dokładniej do technikum weterynaryjnego, oddalonego o 100 km od mojego domu. Rozmawiałam z tatą i stwierdził, że jeżeli jestem pewna, że chcę to robić to mogę iść. Rozmawialiśmy nawet wstępnie, gdzie mogłabym mieszkać. Na drugi dzień, stwierdził, że to chyba nienajlepszy pomysł. Pójdę do liceum, jest bliżej i będę miała to samo. Próbowałam wytłumaczyć mu, że w technikum będę miała praktyki, co jest dla mnie bardzo ważne. Wiem, że będę zamiatać podłogę w lecznicy czy schronisku, ale kontakt ze zwierzętami zawsze będzie. Przede wszystkim PRZEDMIOTY ZAWODOWE. Rozmawiałam z jedną panią i bardzo polecała mi pójść do tej szkoły, bo na studiach będę miała takie same szanse, jak ci z LO, a dodatkowo już będę obeznana z anatomią, fizjologią itd. Próbowałam wytłumaczyć to skutecznie moim rodzicom, ale oni wymyślali coraz to nowe powody. "Całe życie pod spódnicą mamusi. To technikum jest daleko, nie dasz sobie rady", "a co jeśli po roku czy dwóch stwierdzisz, że jednak nie chcesz tego dalej robić?", "technikum to rok w plecy, w liceum na biol-chem masz to samo", "po liceum też możesz iść na weterynarie". Na wszystko miałam odpowiedź. 'Na studia będę musiała wyjechać jeszcze dalej.', 'Jeżeli przez ostatnie kilka lat mi się nie odwidziało, to dlaczego to miałoby nastąpić teraz?', 'Może technikum mam rok w plecy, ale jest kontakt ze zwierzętami i ich 'wnętrzem' (mam tu na myśli zawodowe), a to jest dla mnie najważniejsze. A jeśli mi się wet nie spodoba to po tym też mogę iść na inne kierunki.' Oczywiście na koniec usłyszałam coś, czego nie chciałam usłyszeć. Tata powiedział: "Wiesz, że nie mam pracy. Jeśli jej nie znajdę za granicą to nie będzie mnie stać, żeby cię tam wysłać". Po tych słowach powiedziałam tylko "rozumiem" i wyszłam. Zrobiło mi się strasznie przykro. Do dzisiaj zanosi mi się na płacz. Nie wiem, co mam teraz zrobić. Zostaje mi chyba tylko modlić się, żeby tata wkrótce dostał pracę. Wszystko rozumiem, ale mógł mi to powiedzieć wcześniej. A ja już się cieszyłam, że chociaż raz uda mi się spełniać marzenia, bo jak na razie mi się nic nie udaje. Może ja robię coś źle? Może jestem taka beznadziejna? Może za mało się staram? Może ktoś próbuje mi to utrudnić? Może nie to jest mi pisane? Na te pytania chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi...
Pełna smutku, ale z brakiem nadziei Liz.
Pełna smutku, ale z brakiem nadziei Liz.
czwartek, 7 lutego 2013
Dziwne rzeczy.
Ostatnio dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Zaczęłam inaczej postrzegać swojego kolegę z klasy, z którym dotychczas byłam w relacjach niemalże przyjacielskich. To głupie, bo ja go naprawdę lubię i wiemy o sobie dość dużo, bo często rozmawiamy. Mogę chyba nawet powiedzieć, że jest osobą, z którą najlepiej się dogaduję w szkole. Czasami do siebie napiszemy, ale najwięcej czasu spędzamy w szkole, szczególnie gdy nikogo z nami nie ma. Kiedyś na małej domówce u niego powiedział, że nawet gdyby miał nie wiadomo jak kochaną dziewczynę to przy pierwszej okazji by ją zdradził. Czyli już sami się przekonaliście, że jest to typowy 'lovelas'. Ale gdy podchodzi do mnie czuję się rozpromieniona. Zawsze gdy mnie o coś, poprosi - służę pomocą. Jestem zazdrosna, gdy rozmawia z innymi dziewczynami. Nie mogę się doczekać kiedy pójdę do szkoły i go zobaczę, a co więcej z nim porozmawiam. Czasem się przytulimy, poklepiemy po ramieniu, coś zagadamy zalotnie, ale tak po koleżeńsku i bardziej dla śmiechu. Nikomu o tym nie mówiłam. Nie chcę, żeby coś się między nami popsuło. Staram się to wszystko ukryć w sobie i myślę, że mi się to narazie udaje. Piszę więc tu, bo wiem, że zawsze mogę liczyć na Waszą pomoc, radę i wsparcie, a przede wszystkim na dyskrecję. Ogólnie to chyba zostawię tę sprawę w spokoju. Kiedyś mi przejdzie.
Przepraszam również za moją nieobecność tutaj. Własnie kończą mi się ferie, które przeleciały niepostrzeżenie. Nic w tym czasie nie zrobiłam, a miałam takie ambitne plany. Nie mam nawet o czym tu pisać. Kompletna pustka w głowie. Może ktoś mnie zainspiruje?
Pozdrawiam.
Liz.
Przepraszam również za moją nieobecność tutaj. Własnie kończą mi się ferie, które przeleciały niepostrzeżenie. Nic w tym czasie nie zrobiłam, a miałam takie ambitne plany. Nie mam nawet o czym tu pisać. Kompletna pustka w głowie. Może ktoś mnie zainspiruje?
Pozdrawiam.
Liz.
wtorek, 22 stycznia 2013
Liebster Blog Awards!
Hej, dawno mnie tutaj nie było, ale wiecie jak jest. Wystawienie ocen, szkoła, zdrowie (o tym za jakiś czas napiszę). Dzisiaj właśnie dowiedziałam się, że zostałam nominowana do Liebster Blog Awards przez Magdę z http://magda-muzyka.blogspot.com/ :) Dziękuję bardzo za nominację! :)
Zasady konkursu:
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.
Pytania:
1. Masz jakieś marzenia?
Mam kilka marzeń, ale narazie nie chciałabym o nich mówić. Wybiegają one daleko w przyszłość. Jeżeli się spełnią (i jeszcze tu będę) to na pewno o nich napiszę :))
2. Wyjeżdżasz gdzieś na ferie?
Mam w planach wyjazd do Wrocławia, ale nie wiadomo, co będzie z moim chorym kolanem :(
3. O czym najbardziej lubisz pisać na blogu?
Najbardziej lubię pisać na dość kontrowersyjne pytania. Lubię, gdy ktoś zadaje jakieś pytania :)
4. Masz jakiegoś bloga którego najbardziej lubisz, którego często odwiedzasz?
Lubię wiele blogów, nie chcę ich tutaj wymieniać :)
5. Uprawiasz jakiś sport?
Ogólnie to nie. Jeśli mnie ochota najdzie to siatkówka, koszykówka, tenis lub nożna ;p Jak będę miała zdrowe kolano. to mam zamiar zacząć biegać :)
6. Twój ulubiony kolor?
Zielony i niebieski.
7. Wolisz dresy czy rurki?
Chyba rurki. Czuję, że dresy mnie jeszcze bardziej pogrubiają ;x
8. Z jakiej przeglądarki internetowej najwięcej korzystasz?
Google chrome
9. Często piszesz posty? Robisz to chętnie?
Z postami to u mnie różnie. Jeśli mam jakiś pomysł na notkę to oczywiście piszę, zawsze chętnie :)
10. Wolisz facebook'a czy twitter'a? A może nk?
Twittera nie mam, więc nie mogę nic powiedzieć. Ale jeśli mam wybierać to między nk a fb, to zdecydowanie to drugie
11. Jaka jest twoja ulubiona książka?
Nie mam swojej ulubionej. Zazwyczaj czytam książki wojenne, ale najlepsza to chyba "Mały Książę" :)
Moje nominacje:
http://december-everyday.blogspot.com/
http://alfaiomega-spod-trzepaka.blogspot.com/
http://byoukikibo.blogspot.com/
http://by-klaudia.blogspot.com/
http://flushberry.blogspot.com/
http://so-romantic-story.blogspot.com/
http://bibisstyle.blogspot.com/
http://to-co-najwazniejsze.blogspot.com/
wiem, że powinno być 11 osób, ale nie wiedziałam kogo jeszcze nominować ;(
Moje pytania:
1. Jaki gatunek muzyczny najczęściej słuchasz?
2. Gdzie chciałabyś pojechać?
3. Co najbardziej cenisz w ludziach?
4. Ulubiona potrawa?
5. Morze czy góry?
6. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
7. Co najbardziej lubisz w sobie (chodzi o wygląd i charakter ;))
8. Co chciałabyś w sobie zmienić?
9. Jaki masz cel w życiu?
10. Ulubiony serial?
11. Ulubiona książka?
To tyle na dziś. W przyszłym tygodniu zaczynam ferie. Mam nadzieję, że wcześniej się coś pojawi. Nie wiem o czym mam napisać. Jeśli chcecie, żebym poruszyła jakiś temat lub wyraziła swoja opinię, to śmiało możecie mówić. Chętnie podejmę się każdego wyzwania! ;)
Pozdrawiam.
Liz, xoxo.
Zasady konkursu:
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.
Pytania:
1. Masz jakieś marzenia?
Mam kilka marzeń, ale narazie nie chciałabym o nich mówić. Wybiegają one daleko w przyszłość. Jeżeli się spełnią (i jeszcze tu będę) to na pewno o nich napiszę :))
2. Wyjeżdżasz gdzieś na ferie?
Mam w planach wyjazd do Wrocławia, ale nie wiadomo, co będzie z moim chorym kolanem :(
3. O czym najbardziej lubisz pisać na blogu?
Najbardziej lubię pisać na dość kontrowersyjne pytania. Lubię, gdy ktoś zadaje jakieś pytania :)
4. Masz jakiegoś bloga którego najbardziej lubisz, którego często odwiedzasz?
Lubię wiele blogów, nie chcę ich tutaj wymieniać :)
5. Uprawiasz jakiś sport?
Ogólnie to nie. Jeśli mnie ochota najdzie to siatkówka, koszykówka, tenis lub nożna ;p Jak będę miała zdrowe kolano. to mam zamiar zacząć biegać :)
6. Twój ulubiony kolor?
Zielony i niebieski.
7. Wolisz dresy czy rurki?
Chyba rurki. Czuję, że dresy mnie jeszcze bardziej pogrubiają ;x
8. Z jakiej przeglądarki internetowej najwięcej korzystasz?
Google chrome
9. Często piszesz posty? Robisz to chętnie?
Z postami to u mnie różnie. Jeśli mam jakiś pomysł na notkę to oczywiście piszę, zawsze chętnie :)
10. Wolisz facebook'a czy twitter'a? A może nk?
Twittera nie mam, więc nie mogę nic powiedzieć. Ale jeśli mam wybierać to między nk a fb, to zdecydowanie to drugie
11. Jaka jest twoja ulubiona książka?
Nie mam swojej ulubionej. Zazwyczaj czytam książki wojenne, ale najlepsza to chyba "Mały Książę" :)
Moje nominacje:
http://december-everyday.blogspot.com/
http://alfaiomega-spod-trzepaka.blogspot.com/
http://byoukikibo.blogspot.com/
http://by-klaudia.blogspot.com/
http://flushberry.blogspot.com/
http://so-romantic-story.blogspot.com/
http://bibisstyle.blogspot.com/
http://to-co-najwazniejsze.blogspot.com/
wiem, że powinno być 11 osób, ale nie wiedziałam kogo jeszcze nominować ;(
Moje pytania:
1. Jaki gatunek muzyczny najczęściej słuchasz?
2. Gdzie chciałabyś pojechać?
3. Co najbardziej cenisz w ludziach?
4. Ulubiona potrawa?
5. Morze czy góry?
6. Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
7. Co najbardziej lubisz w sobie (chodzi o wygląd i charakter ;))
8. Co chciałabyś w sobie zmienić?
9. Jaki masz cel w życiu?
10. Ulubiony serial?
11. Ulubiona książka?
To tyle na dziś. W przyszłym tygodniu zaczynam ferie. Mam nadzieję, że wcześniej się coś pojawi. Nie wiem o czym mam napisać. Jeśli chcecie, żebym poruszyła jakiś temat lub wyraziła swoja opinię, to śmiało możecie mówić. Chętnie podejmę się każdego wyzwania! ;)
Pozdrawiam.
Liz, xoxo.
czwartek, 3 stycznia 2013
'Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby'
Witam Was w Nowym Roku. Jak spędziliście sylwestra? W poprzedniej notce mówiłam Wam, że moje plany legły w gruzach. W poniedziałek dowiedziałam się, że jednak mogę iść na zaplanowaną imprezę. Wolałam nie pytać się, dlaczego wcześniej nie chcieli mi na to pozwolić. Tak więc poszłam i powiem szczerze, że nie żałuję. Bawiliśmy się do rana. Z lekkim strachem wróciłam do domu, ale moi rodzice nic nie mówili. Zadawali tylko podstawowe pytania, typu "jak się bawiłaś". Reasumując stwierdziłam, że moi rodzice zrobili sobie jakiś głupi 'joke', test albo nie wiem co. Niemniej jednak cieszę się, że mogłam spędzić czas ze swoimi znajomymi.
Dzisiejszy dzień był dla mnie dość ciężki. Trudno jest mi wstawać przed 7. Codziennie obiecuję sobie, że chociaż raz pójdę spać wcześnie. Jak widać jeszcze nie śpię i narazie się nie zapowiada, żebym szybko położyła się do łóżka. Z niecierpliwością czekam na ferie, niestety jeszcze 3 tygodnie. Mam już jakieś wstępne plany, ale narazie nie wiem nic na pewno. Jeśli się coś potwierdzi, to oczywiście o tym napiszę. A Wy kiedy macie ferie? Jak je spędzicie? Życzę miłej nocy.
Liz.
Dzisiejszy dzień był dla mnie dość ciężki. Trudno jest mi wstawać przed 7. Codziennie obiecuję sobie, że chociaż raz pójdę spać wcześnie. Jak widać jeszcze nie śpię i narazie się nie zapowiada, żebym szybko położyła się do łóżka. Z niecierpliwością czekam na ferie, niestety jeszcze 3 tygodnie. Mam już jakieś wstępne plany, ale narazie nie wiem nic na pewno. Jeśli się coś potwierdzi, to oczywiście o tym napiszę. A Wy kiedy macie ferie? Jak je spędzicie? Życzę miłej nocy.
Liz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)